
Jak analizujemy zdarzenia – co sprawia, że jedne z nich gramy, a drugie odrzucamy? W całej sprawie kluczowe jest pojęcie wartości (ang. value). Czym dokładnie jest wartość? Posłużmy się przykładem, zestawmy ze sobą dwa mecze. Pi erwszy to mecz ćwierćfinałowy popularnych rozgrywek np. ligi mistrzów. Drugi to mecz trzeciej ligi angielskiej.
Naturalne jest, że w tym pierwszym, na którym skupiona jest uwaga całego sportowego świata – każdy najmniejszy czynnik, który może mieć wpływ na wynik jest dokładnie przeanalizowany i ma swoje odbicie w kursie. Statystyki, kontuzje, spekulacje – wszyscy o tym wiedzą. Takie spotkania gra mnóstwo ludzi, błędnie wystawiony kurs może kosztować bukmachera bardzo dużo.
Dlatego też kursy na takie spotkania zmieniają się bardzo często, szybko reagując na każdą nowo pojawiającą się informację oraz na kwoty stawiane przez graczy. Obecnie coraz trudniej znaleźć wartość w popularnych zdarzeniach, jeśli tak się dzieje to zwykle musimy iść trochę pod prąd, grając przeciwko drużynom ogólnie uważanym za faworytów, albo skupić się na typowaniu przebiegu danego meczu (under/over, obie strzelą) niż na typowaniu zwycięzcy.
Zgoła inaczej ma się sytuacja w drugim przypadku. Mniej popularny mecz, zależnie od bukmachera, oferuje czasem mniejsze limity stawek, ale również nie przyciąga takiego zainteresowania graczy. To sprawia, że bardzo często bukmacherzy traktują te spotkania w sposób odrobinę zdawkowy. Kursy wystawione są głównie na podstawie statystyk, często nie uwzględniające bardzo ważnych czynników jak kontuzje czy osłabienia.
I to są właśnie valuebety. Zakłady, które posiadają trochę zawyżony kurs, zapewniający ponadprzeciętną premię za ryzyko.
Namierzenie valuebeta nie jest jednak łatwe. Jak zdążyliście się zorientować jest to pojęcie dosyć subiektywne, ponieważ bardzo wiele zależy od opinii typera. Kluczową kwestią jest więc znajomość danej drużyny oraz rozgrywek. Absolutnie kluczowy jest również dobry dostęp do informacji.
Bardzo pomocna bywa tutaj zabawa w bukmachera. Wybierając zdarzenia do typowania warto do samego końca nie zwracać uwagi na kursy, zamiast tego samemu pokusić się o wytypowanie takiego kursu, po którym dane zdarzenie byśmy zagrali. Jeżeli na koniec będzie on w przybliżeniu zgodny, z tym co wystawili bukmacherzy, mamy dobry zakład.
W istocie valutebetting to wyszukiwanie typów bukmacherskich w których wedle naszej wiedzy kurs jest zawyżony w stosunku do realnego prawdopodobieństwa.
I teraz powstaje pytanie – czy rzeczywiście możemy mówić o czymś takim jak realne prawdopodobieństwo w sporcie? Często, mimo trafnej analizy na wynik danego zdarzenia mają wpływ czynniki losowe – przypadkowo zdobyty lub stracony gol, który „dodaje skrzydeł” drużynie przeciwnej i w rezultacie rujnuje nam zakład. Jednym z setek takich przypadków może być mecz Sunderland – Liverpool w Premiership, gdzie piłka odbiła się od leżącego na murawie balona, kompletnie myląc bramkarza Liverpoolu. Faworyzowani goście przegrali to spotkanie.
Oczywiście nikt z nas nie potrafi przewidywać przyszłości. Dlatego nie można oceniać po wyniku jednego spotkania czy zakład miał w sobie odpowiednią wartość. Czasem dobre typy mogą nie wejść, a czasem złe typy mogą przypadkowo wejść. Każde spotkanie ma w sobie pewną ilość czynników losowych, których nie da się przewidzieć. Wynik pojedynczego zdarzenia nigdy nie powie Ci jak dobrze typujesz zakłady.
To kolejny przykład, który pokazuje że warto patrzeć na zakłady w odrobinie dłuższym terminie. Czyli na to, co akcentujemy na naszej stronie praktycznie cały czas. Wyciąganie wniosków popartych tylko kilkoma kolejnymi zdarzeniami może być bardzo kosztowne.
Zaprzestanie gry lub drastyczne ograniczenie stawek po kilku kolejnych porażkach lub wpadanie w euforie po kilku kolejnych wygranych może być katastrofalne dla waszego budżetu. Pamiętajcie, w tej grze najwięcej wygrywają nie ci, którzy chcą zrobić 10 tysięcy z tysiąca w tydzień, ale ci którzy grają regularnie przez miesiące, czy nawet lata.
Jaki jest więc wniosek dla przeciętnego gracza?
Obecnie rynek bukmacherski jest bardzo płynny, kursy na popularne zdarzenia ustawione są w taki sposób, że bardzo często nie opłaca się ryzykować pieniędzy na faworyzowane drużyny.
Z drugiej strony szukanie niespodzianek, jak wskazuje nam etymologia tego słowa, często bywa loterią. Nie ma czegoś takiego jak spodziewana niespodzianka, bo te mają złośliwą tendencję do pojawiania się w najmniej spodziewanych okolicznościach.
Warto więc mieć trochę szersze spojrzenie na ofertę zdarzeń – zaglądać tam, gdzie nie zaglądają inni. Obserwować ligi, które przez większość graczy są lekceważone. Warto spojrzeć krytycznie na to co dla wszystkich wydaje się jasne i oczywiste. Należy poszukać wartości tam, gdzie inni jej nie widzą.
Sukces z definicji nie może być udziałem wielu. Samotna droga sukcesu wprawdzie nie gwarantuje ale daje przynajmniej szansę. Udział w ruchach stadnych jest nieodmiennie gwarancją porażki.